1:0
Lech Poznań, podobnie jak w minionym sezonie, to ostatni przedstawiciel Polski w klubowych rozgrywkach europejskich. Wczoraj lechici na stadionie we Wronkach rozegrali pierwsze spotkanie fazy play-off Ligi Europy. Klub z Poznania mierzył się z Club Brugge, po raz kolejny losy spotkania, do czego przyzwyczaił nas Lech w zeszłym sezonie, rozegrały się w ostatnich minutach. Zwycięska bramka padła w ostatniej akcji meczu, a jej autorem był Sławomir Peszko.
Przez całą pierwszą połowę na boisku dominowali piłkarze gości, i to oni stworzyli więcej groźnych sytuacji pod bramką Lecha. Nie udało im się zdobyć bramki głównie dzięki wspaniałym interwencjom Grzegorza Kasprzika. Bramkarz kolejorza rozegrał wczoraj bardzo dobre spotkanie, wiele razy ratował swój klub przed utratą gola.
Po zmianie stron gra wyrównała się, a piłkarze z Poznania częściej utrzymywali się przy piłce. Dobre sytuacje do zdobycia bramki mieli zarówno goście jak i gospodarze, ale nikomu nie udało się pokonać bramkarza rywali, Dopiero w 93 minutcie rajd lewą stroną przeprowadził Seweryn Garncarczyk. Obrońca Lecha minął kilku rywali, podał do Sławomira Peszko a ten technicznym strzałem umieścił piłkę w bramce, chwilę później ku uciesze kibiców z Poznania arbiter zakończył spotkanie.
Rewanż odbędzie się za tydzień w Belgi. Dzięki trafieniu Peszki szanse na awans Lecha do fazy grupowej Ligi Europy są zdecydowanie większe.
