Błogosławieństwo rządu na podwyżki

Obserwowany od pewnego czasu trend podwyższania cen detalicznych został poparty rządową deklaracją podniesienia Vat o jeden procent. Producenci i handlowcy detaliczni tym samym znaleźli wysokie błogosławieństwo na swoje ruchy, które prowadzą w tym roku dość oględnie, ale systematycznie. Podwyższanie cen mimo wszystko jest zdrowe dla gospodarki i z punktu widzenia makroekonomii, ma pozytywny wpływ na finanse państwa oraz jego zdolności inwestycyjne.
W całym wywiadzie udzielonym przez premierów rządu zastanawia jedno, dlaczego oczekuje się braku krytyki tego pociągnięcia ze strony środowisk akademickich? Czy premier Tusk wrzucając do ogródka ekonomistów kamyczek krytyki ich postawy, leczy własne kompleksy? Nigdzie nie jest napisane, ani wymagane, aby premier rządu miał tytuł naukowy, ani, że musi być gwiazdą uczelnianą, aczkolwiek wysoka funkcja państwowa nie zabiera też mu możliwości kształcenia. Dziwią więc tym bardziej słowa krytyczne pod adresem uczelni i środowisk akademickich, a już zupełnie niezrozumiałe jest, czemu mają służy? Po szefie rządu oczekuje się działań racjonalnych i podwyższenie kwot podatkowych jest zasadnym elementem rządzenia, to niekwestionowana okoliczność. Żonglerka liczbami i populistyczne twierdzenia o chronieniu najsłabszych nie zakryją faktu, że i tak to oni koszt muszą ponieść. Nie ma znaczenia, czy wyjaśnią to akademicy, czy biedota w sklepie przekona się kto płaci, to fakt, którego słowami nie da się zakryć
Dyskutować jednak można, czy jeden procent w Vacie, to wystarczający ruch? RPP też będzie zmuszona jakoś zareagować na nowe rozdanie, czyli wzrost kosztów prowadzenia działalności może być znacznie większy niż te niby kosmetyczne jeden procent, a klient detaliczny poczuje znacznie mocniej wzrost cen. Do tego można oczekiwać mocnego parcia na szybki zarobek państwa, to jest obciążanie paliw, używek i innych produktów masowych z łatwą drogą do manipulacji obciążeń podatkowych i fiskalnych.
Okres wyborczy spowodował wzrost oczekiwań społecznych w innym kierunku i teraz rząd wylewa kubeł bardzo zimnej wody na głowy zbyt rozpalonych wyborców. Z drugiej strony permanentny kryzys wywołany spekulacjami kapitału międzynarodowego zmusza do reakcji, czego ten rząd ma świadomość i zaczyna walczyć. Kibicować można tylko w tej sytuacji, bo wpływ szarego obywatela na tę potyczkę jest… żaden.