Ciekawa jesień się zapowiada – cz.1
Smaczku jesiennym wyborom w Tczewie doda oczekiwane już bardzo długo wycofanie się z życia politycznego prezydenta miasta Zenona Odyi. Jeśli ten polityk wytrwa w swoim postanowieniu opuszczenia Urzędu Miejskiego, to układ sił w mieście powinien zmienić się radykalnie. Wprawdzie wokół niego, jako niekwestionowanego lidera środowiskowego, utworzyła się spora grupa nieformalna z udziałem znakomitych stakeholdersów, to jednak nie wytworzyła ona naturalnego następcy aktualnego włodarza miasta. Otaczające go osobowości są siłą rzeczy, przy tak wielkiej gwieździe, mało widoczne i słabe. Dlatego nie dziwi specjalnie wielki smak PiS o przejęcie tego lukratywnego stanowiska. Co ciekawsze, ta partia uporała się z problemem wielkiego przegranego w wyścigu o fotel prezydenta, jakim bez wątpienia był radny Kazimierz Smoliński i wystawia aktualnego starostę tczewskiego. Przewagi staroście dodaje fakt, że już dzisiaj wiadomo o jego kandydaturze i ma on wiele więcej czasu na uporządkowanie spraw pod kątem jesiennych wyborów. Obozy rywali politycznych nie mają tak zdecydowanych kandydatów, ba, koteria Odyi nie ma formalnie nawet! Tym samym już na wstępie przegrywają z dobrze umotywowanym i skutecznym w działaniu starostą, który dowiódł swoją drogą kariery, że nie jest mu obca ekonomia polityczna i można oczekiwać, że będzie najmocniejszym z kandydatów do pokoju prezydenckiego w Tczewie. Oczywiście można sobie zadać pytanie, czy radykalna zmiana opcji politycznej z liberalnego środowiska po PO, na twarde środowisko narodowościowe PiS wyjdzie na zdrowie miastu? Koalicje w Radzie Powiatu i umiejętność dogadania się z rywalami politycznymi z PO pokazują, że Witold Sosnowski tak naprawdę jest tym wielkim sukcesorem Zenona Odyi. Błędy w funkcjonowaniu organizmu miejskiego za rządów aktualnego prezydenta nie są katastrofalne, to tylko pomyłki w działaniu, a nie robota złej woli i wydaje się, że starosta dobrze wpisuje się w ten obraz działania, jako dobry i skuteczny włodarz. Oczywiście nic jeszcze nie jest przesądzone, inne środowiska też mogą wystawić dobrych kandydatów, ale start należy bez wątpienia do jakże pragmatycznego starosty. Z ekonomicznego punktu widzenia ważna jest polityka kontynuacji, gdyż wieloletnie plany biznesowe związane z Tczewem są oparte na kalkulacji dobrego włodarza i to powinno być osią nowego wyboru, a nie metki z garniturów partyjnych. Już dzisiaj tczewianie muszą nad tym myśleć i starosta jest tego świadomy rozpoczynając marsz ku prezydenturze.