Czy będzie klasyk?

Kiedy Argentyńczycy strzelali bramkę Niemcom, na moim osiedlu rozległ się krzyk zachwyconych mieszkańców. Przedwczesny, bo gol nie został uznany. Kiedy zaś Niemcy punktoeali rywali z Ameryki Południowej - było cicho.
Idziemy w zaparte, mimo, że nasi zachodni sąsiedzi grają naprawdę najładniejszą piłkę na tych mistrzostwach. Może to wreszcie czas, aby zacząć im kibicować? Choćby dlatego, że po prostu na to zasłużyli?
Hiszpanie mieli być ozdobą mundialu. Na ich zapierającą dech w piersiach grę liczyliśmy już od Euro 2008. Na razie jednak dech nam zapiera bardziej dlatego, że jest nam od teh gry duszno.
Jak jednak powiedział mi Andrzej Iwan, były reprezentant Polski, "czerwoni" dopiero teraz staną naprzeciw rywala, który nie zamuruje bramki i będzie z nimi grał otwarcie. A to woda na młyn podopiecznych Vincente del Bosque. Ostatnim takim rywalem była... Polska.
Holandia jest tu największym fenomenem. Też nie zachwyca, a jako jedyna wygrała wszystkie mecze. Również z wielką Brazylią.
O tytuł fenomenu mogą jednak w pełni walczyć z "pomarańczowymi" Urusi. Absolutny czarny koń mistrzostw. Oni wprawdzie nie wygrali wszystkich meczów, ale też żadnego nie przegrali.
Moja żona piłkę ogląda okazjonalnie i bez większych emocji. Ale dzięki temu zdobywa się na trzeźwe i często błyskotliwe oceny. Jej zdaniem Suarez siatkarską paradą, godną najlepszych libero, wykluczył się wprawdzie z półfinału, ale... to dzięki niemu Urugwaj w ogóle tam jest.
Inaczej piłka nieuchronnie znalazłaby się w bramce. Nie na poprzeczce, jak kilka chwil później.
Mimo wszystko, faworyci półfinałów są łatwi do wytypowania...
Finał Niemcy - Holandia - to byłby prawdziwy piłkarski klasyk.