Czy ustanie konieczności “ucieczki” przed służbą wojskową ma wpływ na poziom kształcenia w kraju?
Ponieważ mam predyspozycje do znajdowania się w najciekawszych momentach dziejów w wirze wydarzeń, to i okres zaprzestania podniety ucieczki młodych ludzi przed służbą wojskową przy wykorzystaniu szkół policealnych i uczelni znajdowałem się w jednej z nich. Ten arcyciekawy moment w historii szkolnictwa polskiego i życia młodych ludzi okazał się bardziej niż przełomowy. Natychmiast cała masa “uciekinierów” straciła zainteresowanie swoimi postępami w nauce i zwyczajnie znikła za drzwiami instytucji edukacyjnych. Na czterdziestu sześciu słuchaczy “startujących” od chwili otworzenia roku, zostało nieco ponad jedną czwartą całości w przypadku studium w którym miałem zaszczyt brać udział. Jak można było od razu zauważyć, pozostali ci, którzy coś chcieli zyskać z nauki i samokształcenia. Bynajmniej tak wydawało się pod nastrojem chwili, jednak niekoniecznie ciężką pracą nad sobą. Mimo apeli wykładowców i bardziej doświadczonych w edukacji słuchaczy, młodzi, aczkolwiek już nie bardzo młodzi, ludzie nie byli w stanie wykrzesać w sobie dyscypliny do przyswajania wiedzy niezbędnej do obrony dyplomów na egzaminach odpowiedniego szczebla. Ciekawym przyczynkiem były komentarze osób “doświadczonych” i “życzliwych”, które bez specjalnych oporów etycznych “pocieszali” słuchaczy: “… i tak zdasz, przecież płacisz!”, a nawet niektórzy posuwali się do stwierdzeń typu “… wasze prace egzaminacyjne są poprawiane w szkole zaraz po egzaminie!”, co okazało się absolutną bzdurą i prawdziwie niedźwiedzią przysługą dla naiwnych słuchaczy czy studentów. Opierając się na tym wątpliwym “doświadczeniu” pseudo społecznym zlekceważyli wytrwałą pracę nad przyswajaniem wiedzy i tak na przykład na czterdzieści sześć słuchaczy kierunku 312-01 tylko jedna, najciężej pracująca w grupie osoba zdołała uzyskać dyplom potwierdzający kwalifikacje zawodowe!
Co oznacza taki stan? Otóż rynek pracy dla informatyków zamienia się w obszar osób bez kwalifikacji, bo te osoby z “nieobronionym” dyplomem i tak trafią do firm, gdyż zapotrzebowanie na ich usługi jest duże, nawet wzrastające, ale nie można oczekiwać wysokiego poziomu usług od osób tak lekceważąco podchodzących do swojej profesji. Tym samym poziom, wysoki poziom tej grupy zawodowej zacznie spadać coraz niżej i fakt o dobrym techniku polskim zejdzie bardzo szybko do poziomu mitu jedynie. Czy to zmusza system edukacyjny do ustępstw? W tej pracy nie da się ustąpić, albo ktoś wie i wykonuje zadania w pracy wedle uniwersalnej wiedzy zawodowej, albo…
Karol Keane