Dzień 12 (13 czerwca)
Dziś mamy luźny dzień. Śniadanie zupełnie dowolnie, można nawet nie schodzić. Zbieramy się dopiero na trening o 11.45. Szczerze się przyznam, że spałem do 11.00. Obudziłem się nie mając ochoty zupełnie na nic. Rozpamiętywałem jeszcze wczorajszy dzień. Było tak blisko wielkiej radości, a skończyło się prawie na łzach. O 12.00 zaczęliśmy trening. Jak to zwykle bywa trener podzielił nas na dwie grupy, tych co grali 45 minut lub więcej i tych, którzy nie brali udziału w meczu. Moja grupa miała... zewlakow.bloog.pl