Kazimierz Lipień - mistrz zapasów.
Rodzinny Jaczków, Jelenia GóraPotem dębicka silna Wisłoka,Szedłeś przez maty niczym wichuraW serca wlewałeś sukcesów pokarm.Twój olimpijski brązowy medalZ igrzysk w Monachium - w Muzeum Sportu,Może nauczyć jak bić się nie daćI iść z odznaczeń stałą eskortą.A montrealski zdobyty tytułPodniesie z kolan polskie zapasy,Sportowcy zaczną dosięgać szczytówPrzypomną sobie walk twoich klasyk.Mistrza dzierżyłeś: w stójce, w parterzeW uchwycie znaczył pierwszeństwo wózek,I konsekwencją różnych zamierzeńNiosłeś radosną życiową burzę.Dwanaście "krążków" w innych imprezachWygrane boje z kadrą juniorów,W Szwecji promienna świeciła wieżaTam dyscypliny byłeś podporą.Smutny trzynasty dzień listopadaZabrał na zawsze ojca i męża,Potem w Wallington deszcz słów popadał:Abyś w wieczności również zwyciężał.Dębica daje ci odpoczynek,Bo na Ojczyzny wróciłeś łono,Władysławowską sławisz rodzinęW Gwieździe Alei wielkością płonąc.Wspomnienia pięknych leśnych wycieczekWędrówek miłych po górskich szlakach,Niebo zasnute pamięcią wleczeMalując portret z duszą - Polaka.20.09.2008