O czym napiszą w encyklopedii?

Ostatnio przekopuję internet w poszukiwaniu archiwalnych tomów encyklopedii Fuji. Nakłady w księgarniach wyczerpane, więc w grę wchodzą wyłącznie antykwariaty i internetowe aukcje.
Ciekawe, co autorzy encyklopedii napiszą o mundialu w RPA? Oby nie zapomnieli o wszystkim, co najlepsze. Wszak mundial 2010 przejdzie do historii. A historyczny fakt, że po raz pierwszy zagrano w Afryce wydaje się rzeczą najmniejszą.
Do historii przejdzie Mistrz Świata, który wielki puchar zdobędzie po raz pierwszy w swych dziejach. Do historii przejdą Niemcy, jako drużyna, która złamała od wielu lat zakorzeniony stereotyp, mówiący rzecz jasna o sposobie gry.
Ale u Niemców zapamiętamy też po raz pierwszy spotkane tak międzynarodowe towarzystwo. Polacy, Turcy, Brazylijczycy, Afrykanie i Bóg wie kto jeszcze. Z pochodzenia, bo z wyboru i z mentalności - z pewnością Niemcy. Nawet ich rodacy-kibice przyznają, że to właśnie nie-niemieckie pochodzenie wniosło do gry nowe, nie-niemieckie elementy.
Być może nawet historyczne zapisy będą wspominały, że to właśnie w RPA po raz pierwszy błysnęła drużyna, która dwa lub cztery lata później osiągnęła znacznie więcej...
Piłkarskie dzieje zapamiętają też rzeczy drobniejsze, takie jak Maradnona na ławce trenerskiej, który już tam nie okazał się wszechmogący, a uświadomili mu to Niemcy.
Ale najbardziej do historii przejdzie Urugwaj - książkowy przykład czarnego konia. Wraz z "niebieskimi" na kartach zapisze się Diego Forlan - weteran niemalże, który w RPA przeżył drugą młodość i zawstydził młodszych od siebie Ronaldo, Rooneya i Messiego.
Urugwaj zapisze się w historii nie tylko sam z siebie. Będą to piękne słowa i piękne zdarzenia. Bo czyż nie cudowne są okoliczności, w jakich awansował do półfinału oraz te, w jakich zakończył mecz o 3. miejsce?