Popsuta ikona seksu

Maria Szarapowa - najlepiej zarabiająca sportsmenka świata, najczęściej wyszukiwana w google.com i yahoo.com sporsmenka, prawdopodobnie najbardziej znana na świecie kobieta, uprawiająca sport.Jaki przymiotnik najczęściej występuje przy jej nazwisku? Piękna, seksowna, śliczna? W każdym razie - coś w tym stylu. I o tym właśnie będzie dzisiaj. Bo ja (wiem, wiem, niektórzy powiedzą, że jestem ślepy, a inni od razu odeślą mnie do psychiatryka) uważam, że koleżanka Masza jest co najwyżej przeciętna. Dowody? Proszę bardzo.To ma być ideał piękna, symbol doskonałości i ikona seksu? To ja dziękuję bardzo! Bo prawda jest taka, że to tylko wysportowana, przeciętnie ładna dziewczyna z mroźnej Syberii, wychowana, a przede wszystkim wypromowana w Stanach. Bo, nie oszukujmy się, właśnie o promocję i genialny marketing tu chodzi. Bo kiedy o kimś usłyszymy milion razy "piękna", "cudowna", "śliczna", "seksowna", to w końcu większość z nas zacznie w to wierzyć. Tak to już działa.Szarapowa jako czołowa tenisistka świata to jedno, ale Szarapowa jako ikona, symbol itp., to zupełnie co innego - coś przynoszące setki razy większe dochody. Nie możemy z tym walczyć, nie możemy spowodować, że zostaną anulowane jej milionowe kontrakty. Ale możemy przestać wierzyć i powtarzać, jaka to piękna ona jest.Powiecie: złośliwie wstawiłem tylko takie zdjęcia, na których brzydko wygląda. Ok, może nie byłem całkiem rzetelny. Ale po co miałem wstawiać na przykład takie fotki, na których Szarapowej jest może 15 procent, a reszta to znakomity makijaż, świetny fotograf i jeszcze lepszy photoshop...?Jeszcze słówko o samej Szarapowej - bardzo mi jej szkoda, bo pół poprzedniego sezonu miała stracone z powodu kontuzji, a wiele wskazuje na to, że w tym roku wcale nie będzie lepiej. Zrezygnowała z występu w pokazówce w Hong Kongu i niewykluczone, że nie zagra też w Australian Open (początek za niewiele ponad tydzień), gdzie przecież miała bronić tytułu.Zresztą, wam, świntuchy, tak naprawdę i tak chodzi o zupełnie co innego, prawda?