Producenci piłkarzy
Jest w Nowej Hucie klub. Nazywa się Krakus. Od początku swojej działalności zajmuje się wyłącznie młodzieżą. Nie ma i nigdy nie miał drużyny w rozgrywkach seniorskich. Seniorów produkuje i puszcza w Polskę. Z jakim skutkiem - to już inna sprawa.
Wspominam ten mało znany poza Krakowem klub za każdym razem, gdy słyszę o odejściu obiecującego polskiego piłkarza z polskiej ligi do innego kraju.
Mecz Jagielloni z Lechem Poznań był spotkaniem pożegnalnym dla Kamila Grosickiego. "Grosik" zagrał tak, że kibice z pewnością jeszcze bardziej nie chcą jego wyjazdu do Grecji. Inna sprawa, że bez niego Jaga może siedzieć na ogonie warszawskiej Polonii znacznie krócej, niż się spodziewamy.
Grosicki, jak się zdaje, był tym dla Jagiellonii, czym dla Arsenalu Arszawin, a dla Liverpoolu Kyut.
Nie mam nic przeciwko wyjazdowi naszych ligowców za granicę. Jeśli oczywiście są w stanie poradzić sobie w lepszym klubie. Niech grają dobrze i strzelają bramki dla naszej reprezentacji. To jest najważniejsze. Niech polska liga będzie - jak MKS Krakus - producentem piłkarzy, których puści w świat (z jakim skutkiem i w jakiej liczbie - to już inna sprawa). Ale przestańmy w takim układzie liczyć na sukcesy rodzimych drużyn w jakichkolwiek rozgrywkach europejskich...
Kamil Grosicki (źródło: sport.pl)
