Tadeusz Ślusarski

Kiedy był uczniem technikum w ŻarachGrzegorz Kurkiewicz dojrzał w nim talent,Który rozwijać bardzo się starałBy pomóc stanąć na piedestale.Szybko w Warszawie zjawił się chłopakZawsze trenował ostro z zapałem,Jako juniora znała EuropaJuż wtedy Polsce przynosił chwałę.Skra była jego kochanym klubem,Dwa razy w hali podbił kontynent,Olimpijczyków stanowi chlubęTrafiając z formą w dobrą godzinę.Choć w Montrealu skakał z blokadąKontuzja wcale nie przeszkodziła,Mógł okazywać mistrzowską radośćRoberts z nim przegrał o pełnych siłach.Z Moskwy powrócił z medalem srebrnymJednak wysłuchał Mazurka znowu,Z Kozakiewicza skokiem podniebnymŁużniki były areną łowów.Czterdzieści lat miał kończąc karieręZostał trenerem w Starcie otwockim,Był również w szkole nauczycielemPrzyszłości tyczki układał klocki.Życie dla sportu przerwał wypadekKiedy kierował Komara autem,W niebie tytułów zwiększył paradęPrzywitał wieczną i błogą flautę.Pięć siedemdziesiąt - najlepszy wynik,Nie mamy dzisiaj dobrych tyczkarzy,Może Tadeusz tam się przyczyniBy o rekordach nie tylko marzyć.30.05.2008