Znów najwyższe dowództwo wojskowe stracone w katastrofie lotniczej

Ponownie polskie lotnictwo wojskowe traci w katastrofie lotniczej całe dowództwo sił zbrojnych. Prezydent Lech Kaczyński zginął po królewsku, w otoczeniu generałów i admirałów z biskupami u boku, co nie zmienia faktu, że katastrofa Casy powtórzyła się z efektem stokrotnie większym. Źle się dzieje z naszymi systemami i procedurami, skoro tak łatwo tracimy najwyższe dowództwo w ciągu paru lat od utraty dowództwa lotnictwa, a tym razem wręcz dowództwo najwyższej rangi ze zwierzchnikiem Sił Zbrojnych na czele.
Nieszczęście te jednak otwiera drogę do pałacu naturalnemu następcy profesora Lecha Kaczyńskiego. Dzisiaj nie jest to czas na rozważania polityczne, ale fakt ten warto odnotować. Gdyby Niebiosa zachowały Prezydenta, ten polityk nie miałby szansy kandydowania, dzisiaj Wyrok Nieba mu tę szansę daje.